czwartek, 31 stycznia 2013

Opóźnienie "naprawione"

III Rozdział będzie gotowy jutro lub w sobotę. Postaram się, aby trwał dwa razy więcej niż te dwa poprzednie. Nie chcę Was męczyć, więc nie będę się rozpisywać. Powiem tylko, że "kłopoty" zdrowotne przeszkodziły mi:) Nadrobię to.
Przetłumaczcie sobie sami:)

wtorek, 29 stycznia 2013

"Pisanie nie polega jedynie na wyrażaniu myśli, to także głęboka zaduma nad wymową każdego słowa."

Nie mam weny. Powinnam, siedząc i nudząc się, coś wymyślić, ale "zablokowałam się". W komentarzu napisz, czego oczekujesz w III rozdziale. Skorzystam na pewno:) 

Pozdrawiam, ~Zosia:)

niedziela, 27 stycznia 2013

Wydarzenie, które zmieniło wszystko.


Hermiona obudziła się na podłodze. Próbowała przypomnieć sobie co się stało. Kilka metrów od niej stał Ron, patrzył na nią. Zauważyła spływającą powoli łzę po jego policzku. Zrozumiałą sytuację, w której się znalazła.
   
     Dookoła Hogwartu krążyły Gobliny. Zaatakowały w momencie, kiedy nikt się ich nie spodziewał. Harry spacerował po korytarzach z Ginny, a Ron w sali obiadowej rozmawiał z Hermioną. Nagle ogromny huk przeszył cały Hogwart. Uczniowie wybiegli z pokoi. Okazało się, że Gobliny zaatakowały. Weszły do jadalni wypowiadając niezrozumiałe słowa. Ron przytulił brązowowłosą mocno, odwracając ją plecami do wroga. Lecz dziewczyna nie chciała pozwolić Gobliną przejąć szkoły. Rzuciła zaklęcie dzięki któremu miały one zmniejszyć się. Jednak tak się nie stało. Dlaczego? Nie wyjaśniono tego dotąd. Może to nowe, nie znane nam magiczne istoty. Nie było czasu na przejmowanie się tym. Jedna rzecz zdziwiła najbardziej młodych czarodziei: Gobliny umiały czarować. Jakim cudem,  Czarny Pan zostawił po sobie „dobytek”? Hermiona nie zdołała obronić się przed zaklęciem. Runęła na podłogę. Nie ruszała się, lecz słyszała i widziała. Dobrze znane jej zaklęcie.  Sądziła, że Ron obroni ją. Wrogowie zapewne chcieli dobić dziewczynę.  Lecz Weasley oddalał się od Hermiony. Strach „opętał” jego ciało. Dziewczyna patrzyła jak jej chłopak, jak dotąd męski, odważny zostawia ją. Gobliny na szczęście nie miały świadomości, że Hermiona jeszcze żyje, więc odeszli „do siebie”. Granger odetchnęła z ulgą […]

     Wstała. Miała opuchnięte ręce i  nogi. Ron podszedł, chciał podać jej dłoń-pomóc wstać. Brązowowłosa nie odwzajemniła gestu. Wybiegła zapłakana z komnaty. Jak mógł to zrobić? Gobliny mogły zaatakować ją w każdej chwili. Szybko, niezauważone przemknąć kolo Rona. On nie pomógł. Pomimo strachu powinien to zrobić. Ginny próbowała wytłumaczyć Hermionie, że Ron ma specyficzny, nieprzywidywalnt charakter. Jednak dla dziewczyny to za dużo. Co jeśli stwory nie będą tak „uczynne”?
     Hermiona opuściła Hogwart. Nie miała zamiaru widywać Rona […]

sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 2. "Od nowa"



     Udali się do mroczniejszej części Pokątnej. Przeszli koło fontanny. „Trochę się pozmieniało”- pomyślała Hermiona. Minęli zardzewiałą furtkę Hogwartu i ruszyli dalej. Broda Hegrida przypominała białą, puchową poduszkę. Śnieg tego dnia nie dawał spokoju spacerującym czarodziejom. W końcu dotarli. Brązowowłosa ruszyła przed siebie, poprosiła, żeby „zakwaterowano” ją w dawnym pokoju. Nie zmieniło się nic, nawet pościel ta sama. Przez resztę wieczoru wspominała dawne czasy. Nagle przypomniała sobie, że miała spotkać dawnych przyjaciół. Udała się do jasno oświetlonego gabinetu nowego dyrektora.  Przywitała się z lekkim uśmiechem na zmarzniętej twarzy:
-Dobry Wieczór. Hermiona  Granger, dawna uczennica.
-Wiem to doskonale! Słyszałem o Tobie dużo pozytywnych słow. Podobno jesteś najlepszą jak dotąd czarodziejką. U kobiet zdarza się to rzadko. Przepraszam, byłaś. Lecz teraz wracasz do nas. Co chciałabyś wiedzieć?   - odpowiedział nieznany dotąd światu magii dyrektor.
-Dlaczego nie ma jeszcze Rona, Harrego i Ginny? Mieli przyjechać dzisiaj.- zapytała dziewczyna.
-Problem z pociągiem. Spokojnie, będą jutro.
-Pójdę już do siebie. Dobranoc.
Wyszła z pokoju. Zaszła do biblioteki, szukała lektury na wieczór. Sięgnęła po „Poradnik nauczyciela-Zaklęcia”. Skoro ma uczyć w Hogwarcie przydałoby się coś wiedzieć. Doskonale znała zaklęcia, ale lepiej powtórzyć. Z książką w ręku usidła na swoim łóżku. Odłożyła ją na poduszkę. Ubrała piżamę i zaczęła czytać. Książka nie była ciekawa, ale Hermiona nie była senna, wręcz przeciwnie, pełna energii i radości.
     Obudziła się rano. Książkę miała na piersi, nawet nie wie kiedy zasnęła. Usłyszała głupawy śmiech Rona oraz poważny, męski głos Harrego. Wyskoczyła z łóżka, założyła pierwsze co jej wpadło w ręce i wybiegła z pokoju. O mało co nie skręciłaby nogi, schodząc po krętych schodach.  Jako pierwszą zobaczyła Ginny. Przytuliła ją mocno.
    Godzinę później rozmawiała z Ginny, jakby widywała się z nią codziennie. Nagle pojawił się Ron z Harrym. Hermiona zaniemówiła. Pocałowała Harrego w policzek. Potter stwierdził, że odejdzie z żoną do innego pokoju, aby Ron i Hermiona mogli swobodnie porozmawiać […]


W następnym poście napiszę co wydarzyło się między Granger, a Ronem:)


/~Zosia.

piątek, 25 stycznia 2013

Rozdział 1. "Wybudzenie"


   
     Mróźne popołudnie. Hermiona wstała, obudzona głośnym pukaniem do drzwi. Założyła niedbale szlafrok i powolnym krokiem podeszła do wizjera. Minęło kilka sekund. Postać, która przed chwilą znajdowała się na zewnątrz, siedzi spokojnie na kanapie. Hermiona spojrzała za siebie, po jej minie widać było zakłopotanie.
-Herbaty?- zapytała brązowowłosa.
-Poproszę, ale bez cukru, muszę zrzucić kilka kilo.
-Co Cię sprowadza, Hagridzie?- kontynuowała.
-Granger, musicie nam pomóc.- odpowiedział.
-My?
-Tak, Harry, Ron, Ginny i ty. Mamy pewną propozycję.. brakuje nam nauczycieli w Hogwardzie. Straciliśmy kilku przez nieudane zaklęcie młodego czarodzieja.
-Dobrze rozumiem? Mamy zostać nauczycielami w dawnej szkole? Świetny pomysł, brakowało mi rozrywek. Minęły trzy lata odkąd nasza „grupa” spotkała się. Mam nadzieję, że nie zapomnieli o mnie. Kiedy to się stało.. uciekłam tutaj.
-Spakuj się i wyruszamy. –powiedział stanowczo Hagrid, gładząc się po bujnej,  długiej brodzie.
     Hermiona spojrzała ostatni raz na swoje małe mieszkanko. Cieszyła się, że ktoś odciągnął ją od monotonni. Nareszcie ktoś zrobi jej śniadanie. Nie będzie samotna, jak dotychczas. Hegrid wypowiedział dawno niesłyszane słowa:„Na pokątną”
Chłodny wiatr rozwiał brązowookiej puszyste włosy. Przypomniała sobie, że po wydarzeniu, o którym wcześniej wspominała w rozmowie, połamała ze złości różdżkę. „Co robić?” pomyślała. Hagrid pocieszył ją, mówiąc, że ma dla niej niespodziankę. Podeszli bliżej parku, usiedli na zaśnieżonej ławce. Brodaty mężczyzna sięgnął do kieszeni po małe pudełeczko. Hagrid wyjął z niego malutką różdżkę. „ Engorgio!”- powiększyła się. Wyglądała przepięknie. Hermiona dawno zapomniała jak przyjemnie mieć ją w ręce.
-Na wszelki wypadek mam różdżki najlepszych czarodziei. Usłyszałem kiedyś od kogoś o zaklęciu kopiującym. –wyjaśnił Hagrid.
-Bardzo Ci dziękuję. Sądziłam, że więcej tu nie wrócę.