Mróźne
popołudnie. Hermiona wstała, obudzona głośnym pukaniem do drzwi. Założyła
niedbale szlafrok i powolnym krokiem podeszła do wizjera. Minęło kilka sekund.
Postać, która przed chwilą znajdowała się na zewnątrz, siedzi spokojnie na
kanapie. Hermiona spojrzała za siebie, po jej minie widać było zakłopotanie.
-Herbaty?- zapytała brązowowłosa.
-Poproszę, ale bez cukru, muszę zrzucić kilka kilo.
-Co Cię sprowadza, Hagridzie?- kontynuowała.
-Granger, musicie nam pomóc.- odpowiedział.
-My?
-Tak, Harry, Ron, Ginny i ty. Mamy pewną propozycję..
brakuje nam nauczycieli w Hogwardzie. Straciliśmy kilku przez nieudane zaklęcie
młodego czarodzieja.
-Dobrze rozumiem? Mamy zostać nauczycielami w dawnej szkole?
Świetny pomysł, brakowało mi rozrywek. Minęły trzy lata odkąd nasza „grupa”
spotkała się. Mam nadzieję, że nie zapomnieli o mnie. Kiedy to się stało..
uciekłam tutaj.
-Spakuj się i wyruszamy. –powiedział stanowczo Hagrid,
gładząc się po bujnej, długiej brodzie.
Hermiona
spojrzała ostatni raz na swoje małe mieszkanko. Cieszyła się, że ktoś odciągnął
ją od monotonni. Nareszcie ktoś zrobi jej śniadanie. Nie będzie samotna, jak
dotychczas. Hegrid wypowiedział dawno niesłyszane słowa:„Na pokątną”
Chłodny wiatr rozwiał brązowookiej puszyste włosy.
Przypomniała sobie, że po wydarzeniu, o którym wcześniej wspominała w rozmowie,
połamała ze złości różdżkę. „Co robić?” pomyślała. Hagrid pocieszył ją, mówiąc,
że ma dla niej niespodziankę. Podeszli bliżej parku, usiedli na zaśnieżonej
ławce. Brodaty mężczyzna sięgnął do kieszeni po małe pudełeczko. Hagrid wyjął z
niego malutką różdżkę. „ Engorgio!”- powiększyła się. Wyglądała przepięknie.
Hermiona dawno zapomniała jak przyjemnie mieć ją w ręce.
-Na wszelki wypadek mam różdżki najlepszych czarodziei.
Usłyszałem kiedyś od kogoś o zaklęciu kopiującym. –wyjaśnił Hagrid.
-Bardzo Ci dziękuję. Sądziłam, że więcej tu nie wrócę.
To bardziej prolog, niż rozdział, ale musiałam jakoś zacząć:)
OdpowiedzUsuńWszystko pięknie, ładnie, ciekawie :) Podoba mi się, tylko pisze się Hogwarcie, a nie Hogwardzie, będę tu wpadać regularnie.
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie: http://dalszelosy.blogspot.com/
Oj tam, mały błąd. Bloga z chęcią odwiedzę:)
UsuńKocham HP więc będę tu wpadać regularnie :) Świetny początek. Cieszę się że poruszyłaś dalej postaci Harrego Hermiony i Rona a nie tylko ich dzieci :) Pozdrawiam Kasia^^
OdpowiedzUsuńO to mi chodziło. Znudziła mnie Dramiona i wgl. typowy parring. Dzieci być może się nie pojawią:)
UsuńOd kiedy Hagrid mówi do Hermiony po nazwisku? o.O tak generalnie to ciekawie się zapowiada, ale to "granger" w wykonaniu Hagrida nie brzmi najlepiej :/
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Przypomnę Ci, że jest to moja wersja, więc to zdanie jest dopuszczalne:)
Usuńfajnie, ale Hegrid ? o.O i tak samo jak Nela J. Hagrid nie mówił do Hermiony po nazwisku, a nas (przynajmniej mnie) Potterowiczów, kuje to w oczy.
OdpowiedzUsuńZastanawiam się dlaczego nikt nie pomyślał, że w MOJEJ wersji jest troszeczkę inaczej:) A "Hegrid" to zwykła literówka:)
Usuń